Bailiwick

Akta kancelarii powinny zostać w kancelarii.

Bailiwick to prywatna przestrzeń robocza dla kancelarii zatrudniających od pięciu do pięćdziesięciu osób. Działa na serwerze w Państwa biurze. Utrzymujemy ją my, ale na co dzień nikt spoza kancelarii nie ma do niej wstępu.

W fazie rozwoju · jeszcze niedostępne

Ryzyko amerykańskiej chmury

Większość kancelarii przechowuje dokumenty w usługach Microsoftu, Google’a lub Dropboxa. To firmy amerykańskie, a to oznacza przede wszystkim problem prawny, a dopiero potem techniczny.

  1. O tym, kto może zażądać danych, nie decyduje miejsce ich przechowywania.

    Na podstawie amerykańskiego CLOUD Act władze USA mogą nakazać dostawcy z USA wydanie danych, które ten posiada lub kontroluje, bez względu na to, gdzie na świecie się znajdują.1 Serwerownia we Frankfurcie czy Dublinie niczego tu nie zmienia.

  2. Dane klientów spoza USA są celem wprost.

    Sekcja 702 ustawy FISA pozwala amerykańskim służbom wywiadowczym żądać od dostawców z USA dostępu do komunikacji osób spoza Stanów Zjednoczonych, i to bez indywidualnego nakazu sądowego.2

  3. Podstawa prawna dwukrotnie upadła i znów trafiła do sądu.

    Trybunał Sprawiedliwości UE unieważnił Safe Harbor w 2015 roku, a Tarczę Prywatności w 2020 roku, za każdym razem z powodu amerykańskiej inwigilacji.3 Obecne ramy, EU-US Data Privacy Framework z 2023 roku, opierają się na dekrecie prezydenta USA i są przedmiotem odwołania przed tym samym Trybunałem.4

    Nadzór nad nimi jest dziś słabszy niż w chwili ich przyjęcia. W czerwcu 2026 roku Sąd Najwyższy USA orzekł, że prezydent może odwoływać członków FTC według własnego uznania, a FTC jest jednym z organów, na których te ramy się opierają.5

W zawodzie, w którym tajemnica jest obowiązkiem numer jeden, to zbyt wiele cudzego prawa, by na nim polegać.

Dlaczego we własnym biurze

Przez większość historii zawodu akta klientów leżały tam, gdzie prawnik miał je na oku. Są dobre powody, by do tego wrócić.

Serwer we własnym biurze pozwala odpowiedzieć na pytanie, które może zadać klient, ubezpieczyciel albo samorząd zawodowy, a na które umowa z dostawcą chmury nie odpowie: gdzie są nasze dane i kto może je przeczytać? Dane leżą w Państwa lokalu, na Państwa zaszyfrowanym dysku, w polskiej jurysdykcji. Na co dzień nikt spoza kancelarii, także my, nie ma do nich wstępu. Dostęp awaryjny wymaga klucza sprzętowego i każde jego użycie jest odnotowywane.

Biuro ma oczywiście własne ryzyka: kradzież, pożar, zalanie, awarię dysku. Serwer jest na nie przygotowany. Dysk jest zaszyfrowany, więc skradziony serwer nie zdradzi niczego. Dane są zapisywane jednocześnie na dwóch dyskach. A zaszyfrowane kopie zapasowe regularnie trafiają poza biuro, dzięki czemu kancelarię zawsze da się z nich odtworzyć.

Co otrzymuje kancelaria

Wszystko, czego na co dzień używa mała kancelaria, w jednym miejscu i pod jednym logowaniem. Każdy element to oprogramowanie open source.

  • PlikiWspólne i prywatne, dostępne na każdym urządzeniu, z podglądem i wyszukiwaniem.
  • Kalendarze i kontaktyDla całego zespołu, w aplikacjach, których już Państwo używają.
  • Wspólna edycja dokumentówKilka osób pracuje nad tą samą umową w tym samym czasie.
  • HasłaMenedżer haseł do kont i dostępów kancelarii.
  • SejfNa najbardziej poufne sprawy: szyfrowany w przeglądarce, nieczytelny nawet dla serwera.
  • Jedno logowanieZ obowiązkowym drugim składnikiem dla wszystkich i jednym miejscem, w którym odbiera się dostęp osobie odchodzącej z kancelarii.
  • Prywatna siećLaptopy i telefony łączą się z serwerem przez szyfrowane połączenie, w biurze i poza nim.

Czego nie oferujemy: poczty e-mail, drukarek, Wi-Fi ani ogólnej obsługi informatycznej. Bailiwick działa obok poczty, z której już Państwo korzystają.

Kto ma dostęp do danych

Dokładnie, łącznie z tym, przed czym dane zabezpieczenie nie chroni.

Tak Bailiwick został zaprojektowany. Produkt jest w fazie rozwoju i nie wszystko zostało jeszcze zbudowane.

Dane Gdzie się znajdują Zabezpieczenie Kto ma dostęp Przed czym nie chroni
Przestrzeń roboczaPliki, kalendarze, kontakty, dokumenty edytowane wspólnie Na serwerze w Państwa biurze. Zaszyfrowany dysk. Każde urządzenie łączy się z serwerem przez szyfrowaną sieć prywatną. Zespół kancelarii. Sam serwer odczytuje dane i właśnie dzięki temu działają wyszukiwanie, podgląd i wspólna edycja. Przejętym laptopem lub telefonem osoby, która ma dostęp.
SejfSprawy, do których nikt inny nie może mieć wglądu Na tym samym serwerze, w osobnej części. Szyfrowanie i odszyfrowywanie odbywa się w przeglądarce użytkownika. Serwer przechowuje wyłącznie dane zaszyfrowane. Tylko osoby, którym przekazano klucz. Ani serwer, ani my, ani nikt, kto wyniesie serwer z biura. Nie ma wyszukiwania, podglądu i swobodnego udostępniania. Te ograniczenia są właśnie gwarancją.
Kopie zapasoweSposób na odtworzenie danych po pożarze, kradzieży lub ataku ransomware U europejskiego dostawcy przestrzeni dyskowej, w Niemczech, Finlandii lub Francji. Szyfrowane na serwerze, zanim opuszczą biuro. Zablokowane tak, że nawet przejęty serwer nie może ich skasować. Kancelaria, kluczem zapisanym na karcie odzyskiwania. Dostawca i my widzimy tylko dane zaszyfrowane. Jeśli kancelaria nie zrezygnuje z tego na piśmie, kopia klucza trafia do depozytu, podzielona między nas i dwóch wspólników kancelarii. Żadna ze stron nie może jej użyć sama.
Nasze serweryJeden serwer w UE, który dostarcza aktualizacje i monitoruje pracę systemu W UE. Nie ma na nim nic, co warto by ukraść: żadnych kluczy kancelarii, plików ani haseł. My, ale widzimy wyłącznie, czy serwer w biurze działa prawidłowo: parametry i dzienniki systemowe. Znamy adresy e-mail osób, które zapraszamy w imieniu kancelarii.

Czego nigdy u siebie nie trzymamy

  • Kluczy szyfrujących dysk ani hasła awaryjnego
  • Kluczy do kopii zapasowych
  • Kont użytkowników, ich haseł i sesji
  • Żadnych plików, dokumentów ani dzienników aplikacji
  • Klucza, którym podpisujemy oprogramowanie serwera

Nie dlatego, że tak postanowiliśmy, tylko dlatego, że nasze systemy w ogóle nie mają na to miejsca.

Kopia zapasowa to plan awaryjny, nie miejsce na dane

Dane kancelarii są w kancelarii. Kopie zapasowe służą temu, żeby w razie potrzeby je odzyskać.

Są szyfrowane na serwerze, zanim opuszczą biuro, więc dostawca przestrzeni dyskowej przechowuje wyłącznie dane zaszyfrowane. Trafiają do dostawcy europejskiego, a nie amerykańskiego, i są zablokowane tak, by ransomware na serwerze nie mógł ich później zniszczyć. Jeśli serwer przepadnie, przygotowujemy nowy z tego samego obrazu systemu i odtwarzamy na nim dane z kopii, kluczem z karty odzyskiwania. Karta zostaje w kancelarii.

Kopia, z której nigdy nie próbowano niczego odtworzyć, to tylko nadzieja. Dlatego serwer regularnie sam przeprowadza próbne odtworzenie i przekazuje pisemny raport: jak świeża była najnowsza kopia, ile trwało pełne odtworzenie i czy wszystko się zgadzało.

Jak to działa na co dzień

  1. Nie możemy wydać serwerowi żadnego polecenia.

    To serwer pyta nas, czy jest coś nowego, i wykonuje wyłącznie czynności z zamkniętej listy, a każda z nich jest odnotowywana. Nie ma i nie będzie polecenia „wykonaj dowolną komendę”. Na co dzień nikt się na serwer nie loguje. Dostęp awaryjny istnieje, wymaga klucza sprzętowego i jest odnotowywany.

  2. Oprogramowanie podpisujemy poza naszymi serwerami.

    Każda aktualizacja jest podpisana kluczem, którego nasze serwery nie mają, a serwer w biurze odrzuca wszystko, co nie jest podpisane. Włamanie po naszej stronie mogłoby co najwyżej opóźnić aktualizację, ale nie zmieniłoby niczego na Państwa serwerze.

  3. Nieudana aktualizacja sama się cofa.

    Przed każdą aktualizacją serwer zapisuje stan systemu. Jeśli po aktualizacji coś nie działa, wraca do poprzedniego stanu bez niczyjej interwencji.

  4. Kiedy nas nie ma, biuro i tak działa.

    Logowanie, pliki i kopie zapasowe nie zależą od nas. Logowanie w ogóle nie przechodzi przez nasze serwery.

  5. Sprzęt i oprogramowanie należą do kancelarii.

    Serwer jest własnością kancelarii. Całe oprogramowanie na nim to open source.

Czego nie obiecujemy

Obietnica bezpieczeństwa jest tyle warta, ile uczciwie nazwane jej granice. Oto nasze.

  1. Przestrzeń robocza nie jest nieczytelna.

    Odczytuje ją serwer kancelarii. I o to chodzi: dane mają zostać w kancelarii, a nie być poza jej zasięgiem.

  2. Niektóre zagrożenia są poza zasięgiem serwera.

    Nie ochronimy przed urządzeniem, które już zostało przejęte i z którego korzysta osoba z uprawnionym dostępem, przed własnymi pracownikami kancelarii ani przed kimś, kogo zmuszono do odblokowania.

  3. Na razie bez certyfikatów.

    Nie mamy jeszcze żadnych i nie będziemy się powoływać na cudze.

  4. Bailiwick jest w fazie rozwoju.

    Niczego, co opisano na tej stronie, nie można dziś kupić.